środa, 21 stycznia 2015

Trochę

Mam jeszcze 47 minut na bycie trochę smutną. Na myślenia o tysiącach innych rozwiązań, które przecież mogły się wydarzyć. Ani minuty dłużej. Bez  łez, żalu, bez wychodzenia ukradkiem do pokoju obok. Tyle minut jesteś mi jeszcze potrzebny. Czterdzieści siedem westchnień głuchej ciszy oddzielonej od nierealnych snów. Mały przeciąg i skostniałe z zimna dłonie. A później będzie dobry dzień, dobrego życia.


Dwudziesty siódmy rok z rzędu nie wolno mi Cię nazwać.




fot. Vi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz