środa, 21 stycznia 2015

Trochę

Mam jeszcze 47 minut na bycie trochę smutną. Na myślenia o tysiącach innych rozwiązań, które przecież mogły się wydarzyć. Ani minuty dłużej. Bez  łez, żalu, bez wychodzenia ukradkiem do pokoju obok. Tyle minut jesteś mi jeszcze potrzebny. Czterdzieści siedem westchnień głuchej ciszy oddzielonej od nierealnych snów. Mały przeciąg i skostniałe z zimna dłonie. A później będzie dobry dzień, dobrego życia.


Dwudziesty siódmy rok z rzędu nie wolno mi Cię nazwać.




fot. Vi

niedziela, 4 stycznia 2015

Niewyraźny


Skończyłam z  może, gdyby i później. Jest teraz, zjadane garściami jak świeże owoce w letnie popołudnie. Jest szczęście wyciskane z każdej chwili i noce w które zasypia się z uśmiechem na twarzy. Ostatni rok nauczyły mnie wybaczać samej sobie to co było, to jaka byłam i co zrobiłam źle. Nauczyłam się nie płakać nad rozlanym mlekiem, bo ostatecznie to nasze błędy w przyszłości staja się naszą siłą. 
To wariaci są najszczęśliwsi. Ci prawdziwy, którzy uśmiechają się oglądając po raz setny te same witraże, albo noszą czapki z małpimi uszami. I może to nie ich wina, bo nie mieli wyjścia, a może właśnie takie wyjście wybrali. 
Zastanawiałeś się kiedyś czy doceniałbyś swoje życie tak bardzo, gdybyś miał żyć wiecznie?

Nauczyłam się Ciebie kochać , potworze pod moim łóżkiem.