środa, 7 września 2016

Origami



Czego pożałujesz najbardziej jeśli świat skończy się jeszcze dzisiaj? Albo o poranku, którego nie zdążysz wydrzeć z objęć nocy.  Jesteś cudem, magią i westchnieniem. Poruszeniem duszy, która od dawna już nie mieści się w głowie. Masz skrzydła, a to ramion czyichś Ci brakuje. N a j b a r d z i e j.
Stare listy składam w papierowe samoloty. Oszalałam i już się nie naprawię.  A co jeśli kosmos mieści się w pudełku po zapałkach?


P o d p a l m y   d z i ś   ś w i a t.

środa, 21 stycznia 2015

Trochę

Mam jeszcze 47 minut na bycie trochę smutną. Na myślenia o tysiącach innych rozwiązań, które przecież mogły się wydarzyć. Ani minuty dłużej. Bez  łez, żalu, bez wychodzenia ukradkiem do pokoju obok. Tyle minut jesteś mi jeszcze potrzebny. Czterdzieści siedem westchnień głuchej ciszy oddzielonej od nierealnych snów. Mały przeciąg i skostniałe z zimna dłonie. A później będzie dobry dzień, dobrego życia.


Dwudziesty siódmy rok z rzędu nie wolno mi Cię nazwać.




fot. Vi

niedziela, 4 stycznia 2015

Niewyraźny


Skończyłam z  może, gdyby i później. Jest teraz, zjadane garściami jak świeże owoce w letnie popołudnie. Jest szczęście wyciskane z każdej chwili i noce w które zasypia się z uśmiechem na twarzy. Ostatni rok nauczyły mnie wybaczać samej sobie to co było, to jaka byłam i co zrobiłam źle. Nauczyłam się nie płakać nad rozlanym mlekiem, bo ostatecznie to nasze błędy w przyszłości staja się naszą siłą. 
To wariaci są najszczęśliwsi. Ci prawdziwy, którzy uśmiechają się oglądając po raz setny te same witraże, albo noszą czapki z małpimi uszami. I może to nie ich wina, bo nie mieli wyjścia, a może właśnie takie wyjście wybrali. 
Zastanawiałeś się kiedyś czy doceniałbyś swoje życie tak bardzo, gdybyś miał żyć wiecznie?

Nauczyłam się Ciebie kochać , potworze pod moim łóżkiem.

czwartek, 21 sierpnia 2014

W kieszeniach

Śmiech zostawiany na progu wschodów słońca, w miastach które przytulały nas poranną mgłą. Tak wygląda szczęście, jestem tego pewna. Ma barwę ochrypniętych głosów, a w dotyku przypomina miękki sweter i muśnięcie rozwianych na wietrze włosów. Smakuje jak masło orzechowe, banany i wódka z mlekiem migdałowym.
Nie będę się rozpakowywać. W głowie zostawię cały ten bałagan porozrzucanych wspomnień z których zbudują kolejne dzielnice mojej krainy czarów. Tutaj zamieszkam. Pod ruchomym adresem pięknych chwil, wyrywanych łapczywie z objęć uciekającego czasu.


Jesteś jednostką szczęścia.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Zostań.

Sny mi się kończą jak tylko zamykam oczy. Budzi mnie zapach słów o których zapomniałam. Czeka na mnie tramwaj do którego miałam już przecież nigdy nie wsiadać. Dłonie w ciemności szukają chłodnej ściany. W nocy nasłuchuję, szukam bólu w jej oddechu. Rano udaję że nie widzę krwi na poduszce i nakładam na siebie poczucie winy. Nie wiem jak jest łatwiej.
W telewizji krzyczą o jakimś zwycięstwie, a później tata zmienia kanał. Ktoś mówi coś śmiesznego i wszyscy klaszczą. Ja nie. Nie rozumiem dzisiaj ich słów. Resztki słodkiej woni uciekają przez otwarte okno. Aorta pęka mi po raz trzeci.


Nie będę o tym mówić.  

wtorek, 1 lipca 2014

Indygo


Królowie życia ze skrzywionymi kręgosłupami. Moralnie niedopasowani. Z każdym dniem coraz bardziej graniczymy z cudem. Po kostki w kałużach przytulamy sie do mgły. Widzę nas jak tańczymy na szczycie świata. Niemożliwi. Nieprawdziwi, potrafimy uciekać nie wychodząc z łózka.
Dzień dobry i dobranoc. Nadwrażliwe mam powieki i łatwopalne ciało. Mocniej. Dwudziesta szósta wojna światowa we mnie. Chyba polubię taka być.

Cholerna plama z krwi. Śnił mi się zapach szpitala.

piątek, 20 czerwca 2014

Za mało

Zerwij ze mnie wszystkie ograniczenia. Z trzeciego piętra, przez okno wyrzuć poranki, a zostaw mi noce. Na opuszkach palców. Na karku i pod kolanami. Chcę dotknąć ich faktury. Chcę zamknąć oczy i czuć każda nutę na omdlałym ciele.
Zakrywam twarz i recytuje alfabet. Sny gniotą mi prześcieradło, zwijają je w kłębek i wrzucają za łózko. Później jest mgła. Telefon krzyczy, a ja nie odpowiadam. Nie ma mnie tutaj. Czasem mogłabym nigdzie nie należeć. Tik, tak, tik, tak.  Różowe włosy łaskoczą mój policzek. Na dywanie leży opaska z uszami myszki miki, a ja znowu gdzieś się spóźnię. Jesteś w domu?

Musisz dzisiaj uratować siebie sama.