wtorek, 1 lipca 2014

Indygo


Królowie życia ze skrzywionymi kręgosłupami. Moralnie niedopasowani. Z każdym dniem coraz bardziej graniczymy z cudem. Po kostki w kałużach przytulamy sie do mgły. Widzę nas jak tańczymy na szczycie świata. Niemożliwi. Nieprawdziwi, potrafimy uciekać nie wychodząc z łózka.
Dzień dobry i dobranoc. Nadwrażliwe mam powieki i łatwopalne ciało. Mocniej. Dwudziesta szósta wojna światowa we mnie. Chyba polubię taka być.

Cholerna plama z krwi. Śnił mi się zapach szpitala.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz